wtorek, 16 czerwca, 2026
Kilka słów o Słowie

XXIV Niedziela Zwykła /A/ (2014)

XXIV Niedziela Zwykła /A/

Podwyższenie Krzyża Świętego

2014-09-14

 

Lb 21, 4b – 9; Flp 2, 6 – 11; J 3, 13 – 17

„Potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne”.

Nasuwają się na myśl dwie refleksje. Jedna o krzyżu Chrystusa a druga o naszym krzyżu.

Na Kalwarii spotykają się dwa ubóstwa: radykalne ubóstwo człowieka – konsekwencja i znak grzechu – oraz ubóstwo Boga, który „stając się ciałem”, ogołocił się, wyniszczył się, zniżył się do nas i dla nas. Z tego spotkania dwóch ubóstw rodzi się nasze zbawienie, które jest wyzwoleniem z ubóstwa przez ubóstwo. Zbawienie, czyli nasze niezwykłe bogactwo dzieci Bożych, zostało nam dane przez wstrząsającą tajemnicę ubóstwa i słabości. Mówiąc o ukrzyżowaniu, św. Jan mówi o „wywyższeniu”. Jest to jednocześnie moment „chwały”. Krzyż krwi jest też krzyżem światła. Porażka przemienia się w największe zwycięstwo. Krzyż staje się ogromnym, nieodpartym magnesem, który znosi siłę ciążenia grzechu i wciąga nas w orbitę Boga.

Jest jednak nie tylko krzyż Chrystusa, ale również nasz krzyż. Obojętne z jakiej strony mu się przyglądamy, nigdy nie jest lekki. Krzyż, jeśli rzeczywiście ma być krzyżem, musi być ciężki. Spada on na nas w najmniej odpowiedniej chwili – gniecie, ociera, ciąży, przyciska do ziemi. Choroba, która dopada nas wówczas, gdy mamy tyle do zrobienia – jest właśnie naszym krzyżem; podłość, która spotyka nas ze strony przyjaciela, słowa, które uderzają bardzo boleśnie, oskarżenie – jest właśnie naszym krzyżem. Krzyż, którego nie wybralibyśmy nigdy pośród tysiąca innych krzyży, i który wydaje się niesprawiedliwy i zbyt wielki oraz nieproporcjonalny do naszych niewielkich sił jest właśnie naszym krzyżem. Krzyż musi być niewygodny. Znakami, które dowodzą, że krzyż jest mój to: niewygoda, niechęć, odraza, przeciwności, poczucie słabości. Jeśli krzyż jawi się nam jako antypatyczny, nieprzyjemny, zbyt ciężki, zbyt szorstki, nieznośny, nie wahajmy się go wziąć na ramiona, ponieważ należy on do nas. I na początku może się wydawać nam obcy ale z czasem odkryjemy, że to nasz krzyż. Tylko niesienie tego właśnie krzyża przekona nas, że jest on nasz. Wiara, która pomoże nam go dźwigać, zachęca nas, abyśmy się prowadzili za rękę przez Boga, który wszystko wie, i który nam pomoże przezwyciężyć ciężar tego krzyża. Wierzyć oznacza „wiedzieć, że On wie”, nawet jeśli idziemy w ciemności.

Idźmy zatem z krzyżem, który nam nie pasuje. Krzyż nie jest skrojony na miarę. I nie jest ważne, czy krzyż jest na naszą miarę, ale ważne jest, abyśmy my byli na miarę Chrystusa, który nas przez krzyż odkupił.

Przygotował: ks. Tomasz

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Dz. 8, 5 – 8. 14 – 17; 1 P 3, 15 – 18; J 14, 15 – 21

 

Teksty liturgiczne ciągle wspominają o Chrystusie, który ukazywał swoim uczniom  po zmartwychwstaniu, przebywał z nimi. Dzisiejsza liturgia słowa mówi nam o Duch Świętym. To Jego obiecał Jezus uczniom w czasie ostatniej wieczerzy: „będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze”. Jezus mówił o Nim jako o Pocieszycielu,
a dalej dodaje: „a Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem”. Jezus nie zapowiada jakiegoś nowatora, głoszącego nową naukę, ale mówi, że Duch Święty przypomni wszystko to, co On powiedział. Tematyka zesłania Ducha Świętego wprowadza nas w dzień Pięćdziesiątnicy. Liturgia używa tych tekstów aby nas dobrze przygotować na przyjęcie tego Daru. Obchodzenie tej pamiątki wylania Ducha Świętego na zgromadzonych w wieczerniku, przypomina nam
o sakramencie bierzmowania. Duch Święty zostaje wylany na nasze życie, abyśmy wydali obfite owoce. Jezus mówi o Duchu Pocieszycielu. Jakże bardzo nam brak tego pocieszenia w życiu codziennym.

Coraz bardziej uwidacznia się kultura konsumpcji, użycia. Dzisiejszy świat ofiaruje nam mnóstwo reklamy, taniej recepty na ciekawe życie. Przed zalewem tej masy, może nas ustrzec myślenie i widzenie w świetle pouczenia Ducha Świętego. Nie możemy poddać się bez walki. Mocy Ducha Świętego, którą otrzymaliśmy na chrzcie świętym i bierzmowaniu nie możemy zmarnować. Ona ma nas uzdalniać do dawania świadectwa. Bycie chrześcijaninem zobowiązuje nas w każdej sytuacji. Św. Jakub pisze: „martwa jest wiara bez uczynków”. Mamy dawać świadectwo. Do tego zachęca nas dziś Św. Piotr. W swym liście pisze: „Bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która jest w was.
A z łagodnością i bojaźnią Bożą zachowujcie czyste sumienie..” Starajmy się być wierni nauce Kościoła, starajmy się dawać świadectwo naszym życiem o Chrystusie, o jedności z Kościołem.        Chrystus umarł za nas z miłości. Swym czynem potwierdził głoszoną przez Siebie naukę. Znamy przecież największe – przykazanie miłości: „Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie”. Jezus łączy miłość względem siebie z przykazaniami. Każdy z nas zna przykazania Boże. Może trudno jest je zachowywać, lecz widzimy, że są one potrzebne dla naszej odpowiedzi Bogu. Przykazania mają nam pomóc w drodze do Boga. Jezus pragnie, aby to On był na pierwszym miejscu.

Projekt i wykonanie Aplikacje webowe  Lotier.pl