II Niedziela po Narodzeniu Pańskim /B/ (2015)
II Niedziela po Narodzeniu Pańskim /B/
2015-01-04
Syr 24, 1 – 2. 8 – 12; Ef 1, 3 – 6. 15 – 18; J 1, 1 – 18
Jak wielką rolę spełniają w naszym życiu słowa możemy przekonać się w codzienności, gdy trzeba coś załatwić, porozumieć się pomiędzy sobą. Słowo ma wielką moc. Wiemy, że słowem można kogoś bardzo zranić lub też podnieść na duchu. Tak często i w naszych środowiskach słyszymy tak wiele złych słów i przekleństw.
W 2. Niedzielę po Bożym Narodzeniu Kościół zaprasza nas, abyśmy zatrzymali się nad fragmentem Ewangelii wg św. Jana, który mówi o wielkiej tajemnicy naszej wiary, że „Słowo ciałem się stało i zamieszkało między nami”. Ewangelista z radością oznajmia nam, że Bóg, za pośrednictwem swojego Syna – „Słowa, które stało się ciałem”, daje nam możliwość stać się dziećmi Bożymi. Słowo Boże, któremu na imię Jezus, jest dobrym słowem Boga dla każdego z nas. Jezus, jako dobre słowo Boga ma moc przemieniać każde ludzkie serce. Jeżeli zaś każdy z nas otrzymuje „moc” bycia dzieckiem Bożym, to skoro mamy jednego „Ojca, który jest w niebie”, to stajemy się dla siebie wzajemnie braćmi. Wszyscy stajemy się dla siebie jedną wielką rodziną zjednoczoną w Bogu Ojcu, Synu i Duchu Świętym.
Wobec tego Bożego „Słowa” – Jezusa można jednak zachować dwie odmienne postawy, o czym mówi nam Ewangelista. Tego „Słowa” od Boga można nie przyjąć, można go nie poznać, a tym samym żyć „jakby Boga nie było”, nie licząc się z nikim i niczym oraz uciskając bliźniego. Zapatrzeni w te wszystkie otoczki świąteczne możemy, podobnie jak współczesny świat, „Go nie poznać”, możemy nie poznać Jezusa w potrzebującym pomocy człowieku. Jest jednak inna postawa, postawa pozytywna. Można przyjąć „Słowo”, a „tym, którzy je przyjęli daje ono moc, aby się stali dziećmi Bożymi…”, aby „z Boga się narodzili”. Taka jest właśnie droga chrześcijanina, droga wiary podążania za Jezusem i naśladowania Go. Jest to przede wszystkim droga łaski, bo bez „mocy z wysoka” nic nie jesteśmy w stanie uczynić.
Bóg w swoim „Słowie”, w tym bezbronnym Dziecięciu Jezus, ofiaruje nam swoje błogosławieństwo i nieprzemijające życie, życie wieczne. To wszystko Bóg daje nam, swoim dzieciom, aby powstała jedna, wielka rodzina. Bóg obdarza nas tak wielkim dobrem pomimo naszej niewdzięczności, gdyż tak bardzo nas kocha. Bóg w swoim postępowaniu nie jest podobny do bezwzględnego człowieka. Jego „Słowo” nie rani, ale leczy i podnosi na duchu.
Imię Jezus to „Słowo”, które „było u Boga” zjawia się w pełni czasu, zrodzone z Niewiasty, jako „Światłość” i „Moc”. I objawia się ono wszystkim, wiemy to z Ewangelii. Objawia się zarówno biednym pasterzom, jak i bogatym mędrcom, objawia się żyjącym ponad 2000 lat temu ludziom i objawia się nam, tu i teraz. To „Słowo”, wspaniałe Imię Jezus, oświeca każdego człowieka światłem swojej łaski. Każdemu daje się poznać, pokochać i włączyć w grono dzieci Bożych. To „Słowo”, przyjęte przez nas, staje się naszym „Światłem”, to „Światło” zaś staje się „Życiem” i „Mocą”. Jezus, „Słowo” mocy, przebywa między nami, abyśmy jeszcze lepiej je poznali, pokochali i głosili je innym ludziom. Bóg przychodzi do swojej własności, aby dać każdemu człowiekowi „nową moc”, ale nie moc tego świata, ale „moc z wysoka”. Bóg nie daje kariery, pieniędzy, sławy, nie objawia się w jakiś specjalny sposób, nie objawia się na miarę naszych ziemskich kalkulacji. Przychodzi, jak śpiewamy w jednej z kolęd, nie w przepięknym pałacu, wśród złota i drogich kamieni, ale jako ubogi Król, w betlejemskiej szopie. Obdarza nas On jednak największym darem: „mocą” bycia dzieckiem Boga. „Światło, które w ciemności świeci” prześwietla ludzkie serca nowym życiem, życiem w „mocy” Boga i zapala w sercach ludzkich wiekuistą światłość, życie wieczne.
Jednak to „Słowo” skierowane do człowieka wymaga odpowiedzi, aby mogło zaowocować. Widzimy to w Ewangelii, kiedy zaraz po zdaniach mówiących o „Słowie, które stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” mowa jest o człowieku posłanym przez Boga, któremu na imię było Jan. Ten człowiek po to przyszedł na świat, aby dać świadectwo o „mocy” Boga, o „mocy” Jego „Słowo”, o Jezusie Chrystusie. Jan daje świadectwo przez to, że w swoim życiu stara się odbijać tę „moc” i „światło” Chrystusa. On ma świadczyć i rzeczywiście świadczy o „mocy” i „światłości”, aby wszyscy uwierzyli, że „Słowo, które daje moc” jest tutaj prawdziwie obecne. Nie musi właściwie nic mówić. Napełniony „mocą Słowa”, przez swoje postępowanie, staje się jakby przepięknym obrazem ukazującym, że Bóg zamieszkał między ludźmi.
Ten opis, mówiący o powołaniu św. Jana, odnosi się także do nas, słuchających tego Bożego słowa. Bóg napełnia nas, „wybranych przed założeniem świata” mocą swojego „Słowa” i obdarza „wszelkim błogosławieństwem”, jak mówi do nas św. Paweł. Bóg daje nam „moc”, abyśmy widząc Jezusa, „Słowo, które stało się ciałem…”, i otrzymując „nowe życie”, „nową moc”, zwiastowali wszystkim ludziom wielkie dzieła Boże nie tylko słowem, ale przede wszystkich swoim życiem.
Nie wystarczy zatem przyjąć moc „Słowo”, które jest „światłością oświecającą każdego człowieka”, ale trzeba pójść dalej. Zawiedlibyśmy Boga, gdybyśmy tego wielkiego daru mocy „Słowa” nie przyjęli, ale jeszcze bardziej zawiedlibyśmy Boga, gdybyśmy tej radosnej nowiny o Jezusie nie przekazali dalej.
Bóg obdarza nas, poprzez „Słowo, które stało się ciałem”, wielką łaską: „mocą” bycia dzieckiem Bożym. Trzeba nam, na wzór św. Pawła dziękować za ten wielki dar Bożej dobroci i prosić Boga, abyśmy nie tylko rozważnie korzystali z mocy naszego słowa, ale byśmy przede wszystkim „wiedzieli czym jest nadzieja naszego powołania” i „czym nasze bogactwo… wśród świętych”. Naszą mocą jest Jezus, „Słowo, które stało się ciałem i zamieszkało między nami”. To „Słowo dało (nam) moc, byśmy się stali dziećmi Bożymi”. Radujmy się zatem z tego wielkiego daru mocy „Słowo” i dzielmy się tą radością, z każdym napotkanym na drogach naszego życia człowiekiem.
Przygotował: ks. Tomasz
Dz. 8, 5 – 8. 14 – 17; 1 P 3, 15 – 18; J 14, 15 – 21
Teksty liturgiczne ciągle wspominają o Chrystusie, który ukazywał swoim uczniom po zmartwychwstaniu, przebywał z nimi. Dzisiejsza liturgia słowa mówi nam o Duch Świętym. To Jego obiecał Jezus uczniom w czasie ostatniej wieczerzy: „będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze”. Jezus mówił o Nim jako o Pocieszycielu,
a dalej dodaje: „a Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem”. Jezus nie zapowiada jakiegoś nowatora, głoszącego nową naukę, ale mówi, że Duch Święty przypomni wszystko to, co On powiedział. Tematyka zesłania Ducha Świętego wprowadza nas w dzień Pięćdziesiątnicy. Liturgia używa tych tekstów aby nas dobrze przygotować na przyjęcie tego Daru. Obchodzenie tej pamiątki wylania Ducha Świętego na zgromadzonych w wieczerniku, przypomina nam
o sakramencie bierzmowania. Duch Święty zostaje wylany na nasze życie, abyśmy wydali obfite owoce. Jezus mówi o Duchu Pocieszycielu. Jakże bardzo nam brak tego pocieszenia w życiu codziennym.
Coraz bardziej uwidacznia się kultura konsumpcji, użycia. Dzisiejszy świat ofiaruje nam mnóstwo reklamy, taniej recepty na ciekawe życie. Przed zalewem tej masy, może nas ustrzec myślenie i widzenie w świetle pouczenia Ducha Świętego. Nie możemy poddać się bez walki. Mocy Ducha Świętego, którą otrzymaliśmy na chrzcie świętym i bierzmowaniu nie możemy zmarnować. Ona ma nas uzdalniać do dawania świadectwa. Bycie chrześcijaninem zobowiązuje nas w każdej sytuacji. Św. Jakub pisze: „martwa jest wiara bez uczynków”. Mamy dawać świadectwo. Do tego zachęca nas dziś Św. Piotr. W swym liście pisze: „Bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która jest w was.
A z łagodnością i bojaźnią Bożą zachowujcie czyste sumienie..” Starajmy się być wierni nauce Kościoła, starajmy się dawać świadectwo naszym życiem o Chrystusie, o jedności z Kościołem. Chrystus umarł za nas z miłości. Swym czynem potwierdził głoszoną przez Siebie naukę. Znamy przecież największe – przykazanie miłości: „Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie”. Jezus łączy miłość względem siebie z przykazaniami. Każdy z nas zna przykazania Boże. Może trudno jest je zachowywać, lecz widzimy, że są one potrzebne dla naszej odpowiedzi Bogu. Przykazania mają nam pomóc w drodze do Boga. Jezus pragnie, aby to On był na pierwszym miejscu.
