Uroczystość Zesłania Ducha Świętego /A/ (2014)
Uroczystość Zesłania Ducha Świętego /A/
2014-06-08
Dz 2, 1 – 11; 1 Kor 12, 3b – 7. 12 – 13; J 20, 19 – 23
Na jednym z forów internetowych ktoś deklarujący się jako ateista napisał: „Nigdy nie uwierzę w nic, czego nie zobaczę”. Niedługo pojawiła się odpowiedź: „Przestań oddychać. Powietrza nie widać”. Powietrze to tylko jeden przykład tego, czego nie widać, a jednak jest. Trudno nam sobie wyobrazić Ducha Świętego. Nie widzimy Go. Widzimy jednak Jego działanie – w nas i wokół nas. To działanie doskonale wyrażają symbole, jakimi przedstawiamy Ducha Świętego.
Pierwszym znakiem Ducha Świętego, z którym się dziś spotykamy, jest wiatr. Słyszeliśmy o nim w dzisiejszym I czytaniu: Nagle spadł z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom. Wicher potrafi porywać i przewracać wszystko, co spotka na swojej drodze, a przeszkody tylko wzmagają jego działanie. Tak jest też z działaniem Ducha Świętego. Tak było z wichrem, którego szum opisał św. Łukasz w Dziejach Apostolskich: porwał on apostołów i sprawił, że dotarli z Ewangelią na najdalsze krańce ówczesnego świata.
Drugi znak działania Ducha Świętego to ogień. Sięgnijmy znów do biblijnego opisu: Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym. Ogień pochłania wszystko. Zostawia po sobie tylko wypaloną ziemię. Tak też działa Duch Święty w naszych sercach: wypala w naszych sercach wszystko, co jest bezwartościowe. Zostaje tylko to, co cenne. Z takim działaniem Ducha Świętego spotykamy się za każdym razem, przystępując do sakramentu pojednania. Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane – mówi Jezus do apostołów.
Ogień wiąże się też ze światłem. Światło Ducha Świętego rozprasza mroki grzechu. Jezus zapowiadał uczniom Pocieszyciela, który wszystkiego ich nauczy i przypomni wszystko, co Jezus powiedział. Ogień także łączy. Jest wtedy jasny, jak błysk elektrody przy spawaniu: nie można na niego patrzeć, a miejsce połączenia rozgrzewa się do białości, stygnąc zaś twardnieje. To dlatego przy udzielaniu sakramentu małżeństwa wzywamy na pomoc Ducha Świętego, śpiewając hymn O Stworzycielu, Duchu, przyjdź. On ma moc połączyć małżonków na zawsze, aby byli jedno, jak dwa zespawane kawałki metalu.
Kolejny znak Ducha Świętego to woda. Jezus zapowiadał, że da uczniom Ducha Świętego jak zdrój wód wytryskających ku życiu wiecznemu. Na początku naszego chrześcijańskiego życia jesteśmy polani wodą chrztu. Wiemy, że woda, podobnie jak wicher i ogień, potrafi niszczyć wszystko, co stoi na jej drodze. Łaska, którą przez wodę chrztu wylewa na nas Duch Święty, niszczy wszystkie grzechy oddzielające nas od Boga. Woda jest doskonałym znakiem działania Ducha Świętego także dlatego, że daje życie.
Najbardziej znanym znakiem Ducha Świętego – może dlatego, że związanym z sakramentem bierzmowania – jest namaszczenie. Olejkiem namaszczano króla na znak wybrania przez Boga, namaszczano również kapłanów i proroków. Olej miał także właściwości lecznicze: oliwą i winem zalewano rany, by je zdezynfekować i aby się szybciej goiły. Dziś krzyżmem, czyli specjalnym olejkiem zmieszanym z balsamem, namaszcza się bierzmowanych: Duch Święty umacnia w walce ze złem. Kiedy zaś wzywamy księdza, aby przyszedł z sakramentem namaszczenia chorych, wzywamy Ducha Świętego jako Tego, który leczy nasze rany i umacnia nas w walce z chorobą.
Ostatni znak, mówiący nam o działaniu Ducha Świętego, to włożenie rąk. Podczas świeceń kapłańskich biskup wkłada na głowę kandydatów ręce, przekazując im dar Ducha Świętego. Ten sam gest – wyciągnięcia dłoni nad przyjmującym sakrament – pojawia się również w liturgii bierzmowania. Swą rękę kapłan kładzie także na chrzczone dziecko. Ręce nad Hostią wyciąga również kapłan w czasie konsekracji. Również podczas rozgrzeszenia kapłan wyciąga rękę nad przystępującym do sakramentu pojednania.
Tyle znaków, aby opisać działanie niewidzialnego Bożego Ducha. Tyle miejsc, w których On do nas przychodzi. Duch Święty przychodzi i dokonuje swego, jeśli tylko się Go pragnie.
Przygotował: ks. Tomasz
Dz. 8, 5 – 8. 14 – 17; 1 P 3, 15 – 18; J 14, 15 – 21
Teksty liturgiczne ciągle wspominają o Chrystusie, który ukazywał swoim uczniom po zmartwychwstaniu, przebywał z nimi. Dzisiejsza liturgia słowa mówi nam o Duch Świętym. To Jego obiecał Jezus uczniom w czasie ostatniej wieczerzy: „będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze”. Jezus mówił o Nim jako o Pocieszycielu,
a dalej dodaje: „a Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem”. Jezus nie zapowiada jakiegoś nowatora, głoszącego nową naukę, ale mówi, że Duch Święty przypomni wszystko to, co On powiedział. Tematyka zesłania Ducha Świętego wprowadza nas w dzień Pięćdziesiątnicy. Liturgia używa tych tekstów aby nas dobrze przygotować na przyjęcie tego Daru. Obchodzenie tej pamiątki wylania Ducha Świętego na zgromadzonych w wieczerniku, przypomina nam
o sakramencie bierzmowania. Duch Święty zostaje wylany na nasze życie, abyśmy wydali obfite owoce. Jezus mówi o Duchu Pocieszycielu. Jakże bardzo nam brak tego pocieszenia w życiu codziennym.
Coraz bardziej uwidacznia się kultura konsumpcji, użycia. Dzisiejszy świat ofiaruje nam mnóstwo reklamy, taniej recepty na ciekawe życie. Przed zalewem tej masy, może nas ustrzec myślenie i widzenie w świetle pouczenia Ducha Świętego. Nie możemy poddać się bez walki. Mocy Ducha Świętego, którą otrzymaliśmy na chrzcie świętym i bierzmowaniu nie możemy zmarnować. Ona ma nas uzdalniać do dawania świadectwa. Bycie chrześcijaninem zobowiązuje nas w każdej sytuacji. Św. Jakub pisze: „martwa jest wiara bez uczynków”. Mamy dawać świadectwo. Do tego zachęca nas dziś Św. Piotr. W swym liście pisze: „Bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która jest w was.
A z łagodnością i bojaźnią Bożą zachowujcie czyste sumienie..” Starajmy się być wierni nauce Kościoła, starajmy się dawać świadectwo naszym życiem o Chrystusie, o jedności z Kościołem. Chrystus umarł za nas z miłości. Swym czynem potwierdził głoszoną przez Siebie naukę. Znamy przecież największe – przykazanie miłości: „Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie”. Jezus łączy miłość względem siebie z przykazaniami. Każdy z nas zna przykazania Boże. Może trudno jest je zachowywać, lecz widzimy, że są one potrzebne dla naszej odpowiedzi Bogu. Przykazania mają nam pomóc w drodze do Boga. Jezus pragnie, aby to On był na pierwszym miejscu.
